Uważam, że finansowanie fotowoltaiki jest potrzebnym i racjonalnym narzędziem transformacji energetycznej, ale tylko wtedy, gdy opiera się na stabilnych zasadach i realistycznej ocenie opłacalności. Sama dostępność dotacji czy preferencyjnych pożyczek nie wystarczy, jeśli inwestorzy nie mają pewności co do długoterminowych reguł gry.
Fotowoltaika powinna być finansowana w sposób selektywny i uzupełniający, a nie masowy i bezwarunkowy. Wsparcie publiczne ma sens szczególnie tam, gdzie inwestycja realnie obniża koszty energii i zwiększa bezpieczeństwo energetyczne — zwłaszcza w połączeniu z magazynami energii lub autokonsumpcją.
Jednocześnie uważam, że częste zmiany systemów rozliczeń i programów wsparcia podważają zaufanie do inwestycji i przerzucają zbyt duże ryzyko na obywateli oraz przedsiębiorców. Finansowanie fotowoltaiki powinno być przewidywalne, długofalowe i powiązane z całościowym planem rozwoju sieci energetycznej, a nie traktowane jako jednorazowy impuls polityczny.